Zyjemy w swiecie, w ktorym slowo "motywacja" brzmi zbyt czesto
Uczymy sie motywowac, rozwijac dyscypline, ladowac sie energia, nie poddawac. Inspiracja jest sprzedawana jako paliwo dla nowego zycia.
A w srodku czesto wszystko grzezni, hamuje, opiera sie. Czlowiek patrzy na siebie i mysli: "Gdybym mial motywacje, juz bym wszystko zmienil".
Ale prawda jest taka, ze sama motywacja nikogo nie ratuje. Po latach pracy w terapii gestalt i coachingu widze wciaz to samo: motywacja zapala sie szybko, jak zapalka, ale rzadko grzeje dlugo. Za to swiadomosc, kontakt z soba, dzialanie i odpowiedzialnosc naprawde zmieniaja zycie.
Czym naprawde jest motywacja
Najczesciej motywacje rozumiemy jako emocjonalne uniesienie. Zapaliles sie - biegasz. Zgasles - stoisz.
Ale w sensie psychologicznym motywacja to energia skierowana na zaspokojenie potrzeby. Jest kontakt z potrzeba - jest ruch. Nie ma kontaktu - nie ma energii.
Problem najczesciej nie polega na tym, ze motywacji nie ma. Problem polega na tym, ze czlowiek nie slyszy, czego naprawde chce.
Moze mowic:
-
"Chce wiecej zarabiac"
-
"Chce schudnac"
-
"Chce zmienic prace"
Ale jesli za tym stoi nie jego zywa potrzeba, lecz introjekcja - "trzeba", "tak sie robi", "oczekuja tego ode mnie" - organizm dlugo nie bedzie dawal energii. Cialo nie dziala na cudzych oczekiwaniach.
Motywacja zewnetrzna i wewnetrzna
Motywacja zewnetrzna - pieniadze, status, pochwala, lajki - dziala do pierwszego stresu. Dopoki jest gladko - wytrzymujemy. Gdy tylko rosnie napiecie - energia spada.
Motywacja wewnetrzna ma inna nature. Rodzi sie z wartosci: "To jest wazne dla mnie." "Wybieram tak zyc."
Kiedy cel pokrywa sie z wartosciami, motywacja przestaje byc zadaniem. Staje sie naturalnym przedluzeniem osobowosci. Ale nawet motywacja wewnetrzna nie gwarantuje dzialania.
Dlaczego motywacja czesto nie wystarcza
To prosty, a zarazem twardy fakt: motywacja nie rowna sie dzialaniu. Mozna chciec i nie robic. Mozna sie inspirowac i nie zmieniac zycia.
Zeby nastaly zmiany, potrzebna jest nie tylko energia pragnienia, ale i wola - wewnetrzna decyzja.
I tu pojawia sie paradoks, potwierdzony zarowno praktyka, jak i badaniami psychologii behawioralnej: dzialanie rodzi motywacje, a nie odwrotnie.
Zrobiony pierwszy krok - mozg otrzymuje sygnal zakonczenia, pojawia sie poczucie "daje rade". Male sukcesy tworza impuls dopaminowy. Energia zaczyna rosnac.
Spojrzenie gestalt: gdzie ginie energia
W podejsciu gestalt mowimy o cyklu kontaktu: doznanie - swiadomosc - mobilizacja - dzialanie - kontakt - zaspokojenie - asymilacja.
Kiedy ktos narzeka na brak motywacji, cykl gdzies sie urywa. Czesto:
-
Nie ma jasnej swiadomosci swojej prawdziwej potrzeby.
-
Mobilizacja jest blokowana przez lek lub strach.
-
Dzialanie jest zatrzymywane przez perfekcjonizm.
-
Zaspokojenie nie jest przyswajane: "to drobiazg", "kazdy by potrafil".
Wtedy pojawia sie poczucie bezsilnosci. W coachingu, podobnie jak w podejsciu gestalt ogolnie, nie "wlaczamy motywacji" - przywracamy kontakt z soba.
Kiedy czlowiek wyraznie widzi, co robi, co czuje i po co, ruch pojawia sie naturalnie. Nie pod presja, lecz z jasnosci.
Wtorna korzys z braku motywacji
Czasem brak motywacji chroni przed czyms waznym.
-
Jesli nie zaczynam - nie ryzykuje porazki.
-
Jesli nie chudne - nie mierze sie ze wstydem.
-
Jesli sie nie rozwijam - nie musze mierzyc sie z konkurencja.
Brak ruchu zachowuje znajoma tozsamosc. I szczere pytanie brzmi: "Przed czym chroni mnie moja bezczynnosc?"
Gdy ta wtorna korzys staje sie uswiadomiona, napiecie sie zmienia. Pojawia sie mozliwosc wyboru.
Dyscyplina jako dojrzala forma milosci do siebie
Motywacja to plomien. Dyscyplina to ognisko.
Prawdziwa dyscyplina nie pochodzi z samokarania, lecz z szacunku do wlasnego wyboru.
Czasem jest prosto. Podjales decyzje i trzymasz jej sie dalej, nawet gdy nastroj sie zmienia. Dzisiaj nie masz ochoty. Pojawiaja sie watpliwosci. Zmeczenie. Ale pamietasz, po co zaczynales. I robisz krok. Bo to jest dla ciebie wazne.
Emocje moga zmieniac sie kazdego dnia. Cele w zyciu - rzadziej. A jesli juz wiesz, ze to twoja droga, kontynuujesz. Bez patosu i nadmiernego wysilku. Po prostu kontynuujesz.
To wlasnie jest dojrzala pozycja: dzialac nie z nastroju, lecz z wewnetrznego oparcia.
Paradoksalna teoria zmiany
W gestalcie jest zdanie, ktore wiele wyjasnia: czlowiek zmienia sie nie wtedy, gdy probuje stac sie kims innym, lecz wtedy, gdy akceptuje siebie takim, jakim jest teraz.
Gdy uczciwie spotykasz sie ze swoim niechcieniem, strachem, zmeczeniem, oporem - wewnatrz pojawia sie nowy ruch. Motywacja wewnetrzna czesto rodzi sie wlasnie w tym miejscu - gdy przestajesz gwaltowac siebie i zaczynasz siebie sluchac.
Przyklady z praktyki coachingowej
Zmiana kariery
Punkt A: mezczyzna, 35 lat. Stabilna praca w IT, dobra pensja. Na zewnatrz wszystko wyglada dobrze. W srodku - pustka. Kazdy poranek jak swistak. Irytacja na zadania, cynizm wobec projektow, zazdroc o tych, ktorzy "plona swoim dzielem".
Mowi: "Chyba po prostu brakuje mi motywacji". Probuje czytac inspirujace ksiazki, ogladac filmy, budowac plany. Na tydzien starcza. Potem znowu apatia.
Stopniowo w pracy przestajemy szukac motywacji, a zaczynamy zadawac pytania:
-
Co sie stanie, jesli nic sie nie zmieni?
-
Jak dlugo jestes gotow tak zyc?
-
Co tracisz, pozostajac tutaj?
Na poczatku sie broni: "nie jest az tak zle", "po prostu muszę wytrzymac". Potem pojawia sie zlost. Potem zmeczenie. I dopiero potem - zdanie wyrzeczone prawie szeptem: "Nie chce juz tak zyc".
To bylo strasniejsze niz zmiana pracy. Bo za tym zdaniem krylo sie ryzyko utraty stabilnosci, statusu, aprobaty rodziny.
Nie szukalismy inspiracji. Wytrzymywalismy lek. Patrzylismy na realne liczby. Omawialismy ryzyko. Liczylimy poduszke finansowa. Sprawdzalismy alternatywy.
Punkt B: spokojna jasnosc. Pojawil sie kierunek, w ktorym sie poruszac. Powstal plan przejscia bez gwaltownych krokow. Zaczal sie uczyc w nowej dziedzinie, rozmawiac z ludzmi z branzy, testowac format rownolegle do glownej pracy.
Energia wrocila nie z motywacji, lecz z znikniecia wewnetrznego konfliktu. Gdy "trzeba" przestalo tlumic "nie chce", wyzwolilo sie duzo sil.
Co zadziałało: nie hasla i nie dyscyplina przez przemoc, lecz uczciwe spotkanie z rzeczywistoscia i konsekwentne kroki pomimo leku.
Praca z waga
Punkt A: kobieta, 29 lat. Lata diet. Surowa kontrola - i potem zalamanie. Po zalamanym - wstyd, samokrytyka, obietnica "od poniedzialku zaczac od nowa".
Za kazdym razem zaczyna od motywacji: nowy plan, nowy tracker, nowe nastawienie. Przez kilka dni trzyma sie sila woli. Potem napiecie sie nagromadza i nastepuje zalamania. Mowi: "Po prostu brakuje mi motywacji".
W rzeczywistosci problem nie lezy w motywacji. Problem polega na tym, ze motywacja jest uzywana jako sposob na kontrolowanie siebie.
Gdy zaczynamy pracowac, focus sie przesuwa. Nie na "jak wzmocnic chec schudzniecia", lecz na "co sie dzieje w tych momentach, gdy chce sie jesc, a to nie jest glod".
Stopniowo staje sie widoczne: jedzenie usmieza lek, samotnosc, zlost. Dieta wzmacnia napiecie. Im ostrzejsza kontrola, tym silniejszy wewnetrzny protest.
Przelom nastepuje wtedy, gdy przestaje zaczynac "od poniedzialku" i po raz pierwszy mowi: "Jestem zmeczona walka z soba".
Od tej chwili zmienia sie strategia. Zamiast kolejnej motywacyjnej proby - obserwacja. Zamiast surowego zakazu - pauza i pytanie: "Co teraz czuje?"
Punkt B: odzywianie staje sie spokojniejsze. Nie ma surowych diet. Nie ma heroicznych zrywow. Waga schodzi stopniowo. Ale najwazniejsze - nie zyje juz od jednego przeblysku motywacji do kolejnego zalamenia. Energia pojawia sie nie z "ladowania", lecz ze zmniejszenia wewnetrznego konfliktu.
Co zadziałało: nie wzmacnianie motywacji, lecz rezygnacja z robienia z niej glownego narzedzia. Gdy znikla wojna z soba, dyscyplina stala sie lagodniejsza i trwalsza.
Relacje
Punkt A: mezczyzna, 40 lat. W zwiazku czuje stala odpowiedzialnosc za stan emocjonalny partnerki. Wspiera, wyjasnia, lagodzi konflikty, bierze na siebie za duzo. Jesli jej zle - szuka rozwiazania. Jesli pojawia sie napiecie - on pierwszy idzie na zgode.
Z zewnatrz wyglada to jak troska. W srodku - zmeczenie, irytacja i poczucie, ze jego samego jakby nie ma.
Mowi: "Musze byc silniejszy. Potrzeba mi wiecej wytrzymalosci". Probuje "pracowac nad soba", czytac o dojrzalosci, o granicach, motywowac sie do bycia twardszym. Na kilka dni wychodzi. Potem znowu automatycznie wlacza sie ratownictwo.
Problem nie lezy w braku motywacji. Problem polega na tym, ze nie wytrzymuje leku.
Za jego "troska" kry sie strach: jesli nie bed trzymal sytuacji, nie beda mnie kochac. Jesli przestane ratowac, bede zly.
Przelom nastapil nie wtedy, gdy zdecydowal sie "stac sie silnym", lecz gdy po raz pierwszy wytrzymal pause. Nie pobiegl ratowac. Nie zaczal lagodzic. Poczul lek, strach, napiecie - i pozostal w kontakcie.
Rozkladalismy, skad wzielam sie ta rola. W jakich relacjach wczesniej nauczyl sie byc "tym, ktory trzyma". Jaka cene placi za te pozycje.
Stopniowo pojawia sie zdolnosc mowienia prostych zdan:
-
"Jest mi teraz ciezko".
-
"Nie jestem gotowy tego na siebie brac".
-
"To twoja odpowiedzialnosc".
Punkt B: w relacji jest wiecej rzeczywistosci i mniej kontroli. Nie zyje juz od proby do proby "bycia lepszym". Odchodzi chroniczne napiecie. Pojawia sie szacunek do siebie.
Co pomoglo: nie motywacja do "zmiany sie" i nie techniki wplywu, lecz uwiadomienie sobie strachu przed utrata kontaktu i zdolnosc do wytrzymania go bez uciekania w ratownictwo.
Gdy znikla koniecznosc udowadniania swojej wartosci przez role Ratownika, energia wrocila naturalnie.
Co naprawde dziala
Motywacja jest wazna. Ale staje sie trwala, gdy:
- 1 Cel jest zwiazany z twoimi wartosciami.
- 2 Rozumiesz, po co to robisz.
- 3 Dzialasz nawet bez emocjonalnego uniesienia.
- 4 Opierasz sie na dyscyplinie.
- 5 Bierzesz odpowiedzialnosc za swoj wybor.
- 6 Jestes w kontakcie z soba, a nie w walce z soba.
Jesli czujesz, ze energia w twoim zyciu gdzies sie urywa, nie spiesz sie z szukaniem nowego ladowania inspiracji. Byc moze warto zbadac, gdzie straciles kontakt z soba.
W tym miejscu zaczyna sie prawdziwa praca. I tam wlasnie pojawiaja sie trwale zmiany.